niedziela, 6 sierpnia 2017

Fermentowane napoje :)


Malinowy napój gazowany i kwas truskawkowy - orzeźwienie i przepychota 😁
gazowany napój:
100g malin, 4 łyżki miodu, sok z 1/2 cytryny, drożdże (suche), odrobina wody różanej, dwie litrowe butelki.
Maliny rozgniatamy, do 2l wody dodajemy miód, wodę różaną, sok z cytryny, drożdże (1/2 łyżeczki) i mieszamy. Maliny rozgniecione dzielimy na pół i jedną część przekładamy do jednej butelki drugą do drugiej zalewamy płynem z dobrze rozpuszczonymi składnikami. Drożdże można dodać na koniec do każdej butelki po 1/4 łyżeczki, jak kto woli ;)
Co kilka godzin należy uwalniać nadmiar dwutlenku węgla. po 8 godzinach odcedzamy fermentujące się maliny i "czysty", musujący napój chowamy do lodówki.
To jest pyszne i bardzo proste do wykonania ;)





Kolejnym niezwykłym smakiem jest kwas truskawkowy do picia 😁
Potrzebny jest wielki słój z szerokim otworem, który umożliwi energiczne mieszanie, 1kg truskawek (lub jak nie ma truskawek to innych owoców wiśni, malin, jagód...), coś do osłodzenia (cukier, stevia, miód)
Umyte truskawki wrzucamy do słoja, miód (4 łyżki) rozpuszczamy w wodzie i zalewamy owoce. Na kilogram owoców ok 2l wody. Po zalaniu powinno być dużo miejsca wolnego w słoju aby można było mieszać energicznie.
Odstawiamy zamknięte naczynie i fermentujemy mieszając często tzn. minimum 3 razy dziennie. Po kilku dniach (3-5 zależnie od temperatury) płyn zmieni barwę nabierze owocowego smaku i zapachu. Owoce należy odcedzić i napój schować do lodówki.
To jeden z niezwykle zaskakujących smaków <3 ... niby zepsuta truskawka a taka pyszna ;)
Dziewczyny różnie reagowały na te smakowe nowości 😁Piły każdy i smakowało im naprzemiennie. To co lubiła Eva nie smakowało Idze

poniedziałek, 24 lipca 2017

Kołobrzeg. Pocztówki z wakacji

Kawałek naszych wakacji w Kołobrzegu. Zapraszamy na pocztówki wakacyjne ;)


Regionalne Centrum Kultury w Kołobrzegu im. Z. Herberta

wtorek, 11 lipca 2017

Malowanki i szukanie różnic z Flying Tiger.

Zdarza nam się przemieszczać samochodem i pokonywać dzięki niemu duże odległości, a jednym z niezbędnych akcesoriów podróżniczych są "czasoumilacze" dla dziewczyn. Jednak czas spędzany w samochodzie wymaga atrakcji, a nie jedynie wgapiania się w okno. Jednymi z takich zajmujących zajęć jest malowanie.
Udało nam się znaleźć i drogą kupna nabyć bardzo fajne malowanki ze sklepu Flying Tiger. Oprócz malowanek czas umilała dziewczynom również książeczka o odnajdywaniu różnic.
Graficznie bardzo fajnie się prezentują.


Ponad 60stron do pomalowania





piątek, 7 lipca 2017

Zamek w Człuchowie

Przemierzając trasę Gdańsk-Szczecin z drogi wypatrzyłyśmy zamek. Zajechałyśmy żeby go dokładniej obejrzeć.  Tym zamkiem był zamek w Człuchowie.

"Zamek człuchowskizamek krzyżacki położony w Człuchowie, drugi po Malborku pod względem wielkości zamek Zakonu. Był najtrudniejszym do zdobycia obiektem na Pomorzu, siedzibą komtura i konwentu krzyżackiego. Rezydował w nim Ulrich von Jungingen i Konrad von Wallenrode."

Warto było z trasy zboczyć ;)


























niedziela, 2 lipca 2017

Zabawka do ćwiczeń celności rzutu... i nie tylko


     Nie od dziś wiadomo ze rzucanie wszelkimi przedmiotami ma wspaniały wpływ na rozwój koordynacji, mózgu i generalnie pełni funkcję wysoce zabawową ;)
     W związku z tym, że z tego rzucania płynie niemalże samo dobro, postanowiłam zrobić rzecz, która zachęci dziewczyny do częstszego machania rękami w celu wykonywania rzutów.

     Powstała zabawka która może być używana na podwórku jak i w domu.


     Wykonałam ją ze starej poszewki... starej i wielkiej poszewki na poduszkę. Wystarczyło rozciąć poszewkę, a dokładnie rozciąć jej dwa boki. Krawędź na której znajdowały się dziurki na guziki została górą. Łatwo i bez dodatkowej pracy  można  wykorzystać istniejące już otwory i jedynie przewlec przez nie sznurek na którym nasz zabawka będzie wisiała. Na dole zrobiłam małą kieszonkę (podwijając ok 7cm materiału i zszywając) po to aby móc umieścić w niej coś do obciążenia naszej zabawki. Podczas plenerowych zabaw obciążenie materiału w celu unieruchomienia jej jest koniecznością, ponieważ wiejący wiatr utrudnia zabawę. A tak gdy jest z obciążeniem nie rusza jej nic.
     Następnie odrysowałam trzy koła, które wycięłam, dzięki czemu powstał otwory, a przy odrobinie fantazji otwory z zębami :) Kolejną czynnością było malowanie. Mazaki do tkanin świetnie się do tego nadają.
Tak powstała zabawka zachęcająca do rzutów, ćwicząca celność.
Naszą podwórkową amunikcją były maleńkie jabłka ;)










Po pierwszych próbach okazuje się że najwięcej radości z zabawy mam ja ;)

Oczywiście można zrobić sobie zdjęcie  z głową wtykniętą w otwór... wygląda sie jak pożartym np. przez słońce ;)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...